odszkodowanie za odwołany lot

Migranci i uchodźcy z tymczasowego obozu „Jungle” w Calais przygotowali protest i podpalili schronienia, by utrudnić kontynuowaną rozbiórkę.

Grupa Pomocy Uchodźcom z Wielkiej Brytanii podała, że sześć schronień zostało podpalonych przez uchodźców, a wszelkie próby ugaszenia pożaru były powstrzymywane przez policję.

Wcześniej, pomimo obserwacji policyjnej, 24 mieszkańców obozu z paroma francuskimi aktywistami w ramach protestu rozsiadła się na dachach szałasów. We wtorek w nocy policja użyła gazu łzawiącego, po tym jak poniedziałkowe prace rozbiórkowe doprowadziły do starć.

Prace wyburzeniowe sprawnie posuwały się do popołudnia, pomimo silnego wiatru i deszczu. W części obozu przygotowanej dla dzieci i rodzin, wiele przyczep w których mieszkali uchodźcy zostało przeniesionych na północ, z dala od rozbiórki i policji.

Niektórzy wolontariusze używali samochodów by przetransportować przyczepy, kiedy to mieszkańcy przepychali je samodzielnie.

Liz Clegg, brytyjka, która spędziła ponad sześć miesięcy w obozie i przejęła częściową odpowiedzialności za wiele dzieci, wyznała:

„Niektóre rodziny poprosiły Nas by pomóc im przenieść przyczepy. Byli przerażeni; niektórzy mieli bardzo małe dzieci.”

Clegg przyznaje racje francuskim władzom, że obóz nie jest odpowiednim miejscem do życia, szczególnie dla ponad 100 dzieci poniżej dziewiątego roku życia, a także tych nieco starszych bez opieki. Część obozu, która została już oczyszczona, głównie zamieszkiwana przez Irańczyków, została odgrodzona przez policjantów zaopatrzonych w tarcze, maski i gaz łzawiący.

Osoby, które jak na razie zostały eksmitowane to głównie mężczyźni, chociaż jeden wolontariusz wyznał, że zabrano także jedną kobietę w ciąży z jej mężem. Władze chcą przenieść uchodźców do lepiej przygotowanego obozu z kontenerami na terenie Francji. Nico Stevens z Help Refugees opowiedziała:

„Dwa dni temu było tylko 140 miejsc w obozie z kontenerami, a wczoraj był tylko jeden autobus, więc nie mam pojęcia, gdzie ludzie mogliby się udać.” Dodała również, że władze Calais są nastawione na wyburzenie całego obozu w ciągu paru najbliższych tygodni. „Powiedzieli, że chcą, żeby zniknął przed końcem marca i na to się zapowiada”.

„Zgodziliśmy się, że obóz powinien zniknąć, ponieważ nie jest to najlepsze miejsce do mieszkania. Jednak obiecali, że ludzie bedą traktowani humanitarnie i z szacunkiem, jednakże tak się nie dzieje. Niektóre osoby zostały eksmitowane w poniedziałek o 17 i 18, nie mając pojęcia gdzie mają się udać”.


Niektórzy mieszkańcy, przyznali, że zamierzali zostać w Calais, niezależnie od tego co się stanie.

„Zostanę tutaj” wyznał męźdzyzna z Darfur, którego schronienie zostało rozebrane. „Już nie chcę udać się do Anglii, tylko tu zostać.”

W czwartek, David Cameron ma odbyć rozmowę z prezydentem Francji, François Hollande. Wielka Brytania naciska na Francję aby zmniejszyła napływ uchodźców i migrantów przekraczających kanał „La Manche”, a także znacznie zwiększyła środki ochrony w okolicy portu i tunelu w Calais.

Minister do Spraw Wewnętrznych, Bernard Cazeneuve za poniedziałkowe potyczki obwinia aktywistów z grupy No Borders. Oskarżył ich o dręczenie francuskich urzędników i potwierdził, że trzy osoby zostały aresztowane. W wydanym oświadczeniu Cazenueuve oświadczył, że prace rozbiórkowe będą trwały przez kolejne parę dni.

Firma w Anglii