Francja: Sceptycyzm wobec “planu B” premier May

96

Francuskie media sporo miejsca poświęcają omówieniu i sceptycznej ocenie ‘planu B’ brytyjskiej premier Theresy May w sprawie Brexitu. Zwracają też uwagę na ‘niesamowite koszty’ Brexitu bez porozumienia.

“Theresa May nie potrafi przedstawić planu B’, “plan B Theresy May to plan A, tylko z wąsami” – brzmią tytuły we francuskich mediach. Znany irlandzki komentator Fintan O’Toole na łamach tygodnika “L’Obs” stwierdza natomiast, że “jedyną opcją, by wyjść z koszmaru, jest drugie referendum”.

Ekonomista Vincent Vicard analizował dla radia France Info “niesamowity koszt wyjścia bez porozumienia”, a reporter publicznej telewizji France2 opowiadał o tym, jak brytyjskie rodziny i firmy już robią zapasy na wypadek wyjścia Wielkiej Brytanii z UE bez porozumienia.

“Deklaracje pani May były dalekie od jakiegoś planu B. Machnięciem ręki przekreśliła za to dwa zasadnicze żądania jej przeciwników, zarówno konserwatywnych, jak i laburzystowskich, zakładające wykluczenie brexitu bez porozumienia i opóźnienie daty wyjścia z UE. (…) Pewna swych racji aż do tępego uporu, pani May odmawia zakwestionowania swych czerwonych linii, a wśród nich unii celnej” – komentuje w dzienniku “le Monde” Philippe Bernard.

“Przed Izbą Gmin premier, oscylując między niedowierzaniem a wściekłością, mozolnie próbowała pokazać, że jest zielone światło, podczas gdy porozumienie w sprawie mającego nastąpić za dziesięć tygodni rozwodu z 27 jest w całkowitym impasie” – ocenia komentator.

Według niego, “jedynym konkretem” w przemówieniu brytyjskiej premier była rezygnacja z 65 funtów opłaty za rejestrację obywateli UE, którzy po brexicie chcą dalej mieszkać w Wielkiej Brytanii. To posunięcie jest przesłaniem dla Unii i wszystkich partii brytyjskich, które potępiały “szykanujący charakter” tej opłaty – tłumaczy autor i dodaje, że “w najmniejszym stopniu nie jest to odpowiedzią na niepokoje związane z brakiem porozumienia”.

Obiecując, że “parlament będzie całkowicie zaangażowany w następną fazę negocjacji w sprawie handlu z UE – co zakłada, że dojdzie do pierwszego porozumienia – May nikogo nie przekonała, gdyż wszyscy pamiętają, jak mało, jak dotąd, jest skłonna do słuchania deputowanych. Nie jest też pewne, że fałszywe zdanie zrozumiałam was, wywołuje entuzjazm w Brukseli” – podsumowuje autor artykułu w “le Monde”.

O’Toole stwierdza na stronie internetowej pisma “L’Obs”, że na miejscu premier May “w podobnych okolicznościach każdy musiałby odejść i to już dawno”. Po czym tłumaczy, że przywódczyni torysów “użyteczna jest z wielu powodów”. Dzięki niej – przedstawia sytuację komentator – północnoirlandzka Partia Demokratycznych Unionistów (DUP) ma siłę nie będącą w żadnej proporcji do jej rzeczywistego znaczenia. Konserwatyści natomiast „wiedzą, że w partii nie ma osoby, która mogłaby ją zastąpić, bo nie chcą Borisa Johnsona”.

W opracowaniu dla France Info Vicard zwraca uwagę, że “na krótką metę nieprzygotowanie procesu wyjścia z UE i brak porozumienia w pewnej liczbie zasadniczych spraw pociągnie za sobą nieporządek i dodatkowe koszty”.

Ponadto, “jutro po to, by sprzedawać (towary) konsumentom europejskim, brytyjscy eksporterzy będą musieli udowadniać, że przestrzegają norm europejskich”. A to dlatego, że “brak porozumienia oznaczać będzie koniec wzajemnego uznania norm i standardów”. W grę wchodzą tu tzw. bariery pozataryfowe, do których należą również normy sanitarne i fitosanitarne. Te bariery – stwierdza ekonomista – mogą oznaczać tyle samo, co 36 proc. cła na niektóre maszyny i aż 74 proc. w wypadku produktów mlecznych – uprzedza Vicard.

Telewizja publiczna France2 pokazała we wczorajszym dzienniku rodzinę angielską, która, “obawiając się braków żywności na rynku, gdyby nie doszło do porozumienia z Brukselą”, robi zapasy, by, jak mówi pani domu, “przetrwać cztery miesiące”. “Świadoma, że 40 proc. jarzyn i owoców brytyjskich sprowadza się z Europy, rodzina rozpoczęła uprawę przydomowego warzywnika” – dodał korespondent France2.