19-letni mormoński misjonarz, Mason Wells może mówić zarówno o niesamowitym pechu, jak i o niewiarygodnym szczęściu. Mason Wells przeżył zamach w Bostonie, był obecny w Paryżu, kiedy doszło do ataków 13 listopada zeszłego roku, a teraz cudem uniknął śmierci podczas tragicznych wydarzeń jakie ostatnio miały miejsce w Brukseli.

Amerykanin, 15 kwietnia 2013 roku, podczas zamachu terrorystycznego w Bostonie znajdował się przecznicę od mety maratonu. Razem z ojcem kibicował matce, która uczestniczyła w biegu. Mężczyźni stali blisko miejsca, w którym wybuchły bomby. Szczęśliwie nic im się nie stało, odczuli  jedynie wstrząs eksplozji. W czasie tej tragedii zginęły trzy osoby, a 264 zostało rannych.

Portal BBC podał, że 13 listopada 2015 roku, Mason Wells przebywał z wizytą w Paryżu, gdzie znajdował się w pobliżu miejsc zamachów. Jego lokalizacja nie została dokładnie sprecyzowana przez media. Terroryści z Państwa Islamskiego przeprowadzili tego dnia serię krwawych ataków, podczas których zamachowcy, samobójcy zdetonowali ładunki wybuchowe oraz doprowadzili do strzelaniny w ścisłym centrum Paryża i dzielnicy Saint-Denis. Tego dnia zginęło 137 osób, a 300 zostało rannych.

Gdy wydawało się, że nie można mieć więcej szczęścia w nieszczęściu, Wells w trakcie ostatnich zamachów znajdował się na brukselskim lotnisku Zaventem. W Brukseli przebywał od półtora miesiąca. Nastolatek znalazł się na lotnisku, ponieważ wraz z grupą znajomych odprowadzał swoją 20-letnią koleżankę na lotnisko. Do eksplozji doszło, tuż po tym gdy dziewczyna przeszła przez kontrolę bezpieczeństwa. Wells w wyniku ataku terrorystycznego odniósł obrażenia, które jednak nie zagrażają jego życiu. Lekarze potwierdzają, że jego stan jest stabilny. Chłopak ma zerwane ścięgno Achillesa, rany od odłamków oraz oparzenia drugiego i trzeciego stopnia na twarzy i rękach. Nastolatek przebywa obecnie w szpitalu, gdzie przeszedł operację nóg i odzyskuje siły.

Lotnisko w Brukseli

Według relacji rodziny, chłopak zachowuje pogodę ducha. Rodzice potwierdzają, że mimo odniesionych obrażeń ich syn jest w dobrym stanie psychicznym i wierzy, że odzyska w pełni zdrowie.

Rodzice nastolatka uważają, trzykrotne ocalenie od śmierci za Boże błogosławieństwo. Ojciec Masona dodaje, że chłopak powoli zaczyna oswajać się z myślą, że podczas podróży będą towarzyszyć mu podobne sytuacje.