Poznańska rodzina bawi się w Big Brothera. Można ich podglądać 24 godziny na dobę

182

Rodzina Dzikowskich z Poznania zainstalowała w swoim mieszkaniu 12 kamer. Są m.in. w salonie, kuchni, sypialni oraz pokojach czwórki dzieci. Można ich podglądać 24 godziny na dobę. Małżeństwo Dzikowskich szczerze przyznaje, że robi to dla pieniędzy.

Rodzina z Poznania postanowiła urządzić sobie “Big Brothera” z własnej nieprzymuszonej woli. Kamery na żywo przekazują obraz i dźwięk. Wchodząc na stronę Logopol.pl, widzimy podgląd ze wszystkich. Można również kliknąć na jeden z obrazów, aby go powiększyć i usłyszeć, co się dzieje w domu.

“Pierwsza rodzina w Polsce na żywo w internecie” – tak się reklamują.

Małżeństwo ma czwórkę nieletnich dzieci. Kacpra (13 lat), Weronikę (9 lat), Dawida (4 lata) i najmłodszą Sandrę (2 lata). Kamery zainstalowane są również w ich pokojach.

“Braliśmy udział w programie ‘Mama kontra Mama’, gdzie nie wszystko było przedstawione zgodnie z prawdą. My chcemy pokazać, jak naprawdę żyje rodzina. Bez naciągań i reżyserowania.” – powiedziała Barbara Dzikowska.

„Chcemy zarobić. Dla siebie i dla dzieci. My wynajmujemy to mieszkanie i chcielibyśmy je wykupić. Dzięki tym transmisjom chcemy zapewnić przyszłość dzieciom.” – dodaje jej mąż Mieczysław.

Pomysł własnego „Big Brothera” zrealizowany został z dużym rozmachem. Poprzez stronę Barbara i Mieczysław poinformowali o poszukiwaniach “zainteresowanych współpracą”. Podali swoje prywatne numery kontaktowe. Internauci momentalnie zwęszyli okazję do żartów. Na ich adres wielokrotnie już zamawiano pizzę i kebaby, a jednego wieczora pod drzwiami zjawiła się prostytutka.

„Ciężko jest, bo straciliśmy prywatność. Ludzie do nas wydzwaniają w dzień i w nocy. Obrażają, straszą, że zabiorą dzieci. Zgłosiliśmy sprawę na policję.” – powiedziała matka czwórki dzieci.

Wmieszanie w to wszystko dzieci najbardziej bulwersuje opinię publiczną. W czwartek u Dzikowskich zjawili się przedstawiciele Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Losem najmłodszych uczestników “show” zainteresował się także Rzecznik Praw Dziecka.

„Dostaliśmy dużo zgłoszeń w tej sprawie. Monitorujemy tę niecodzienną sytuację. Zgłosiliśmy sprawę do sądu.” – powiedział RPD.

Nie ma to wpływu jednak na poglądy rodziców o słuszności przedsięwzięcia. Chociaż postanowili czasowo wyłączać kamery w pokojach dziecięcych.

„Nie widzimy w tym nic złego, że pokazujemy nasze życie. Nie uważamy się za złych rodziców.” – przyznają zgodnie Dzikowscy.

Małżeństwo na razie nie planuje zaprzestania eksperymentu. W przygotowaniu mają kamery w samochodzie, a także takie wmontowane w okulary.