Węgry: Wybuch w Budapeszcie mógł być zamachem

13

W nocy z soboty na niedzielę w Budapeszcie na jednym z głównych skrzyżowań miasta doszło do wybuchu, w którym rannych zostało dwóch policjantów. Początkowo zakładano, że był to wybuch instalacji gazowej, jednak w niedzielę wieczorem węgierskie służby poinformowały, że był to zamach, którego celem byli funkcjonariusze patrolujący okolicę.

Tezę o zamachu potwierdza ekspert ds. pirotechniki, Attilla Ladocsi. Jego zdaniem szkody spowodowane w miejscu wybuchu, m.in. rozbite szyby wystaw sklepowych, jednoznacznie sugerują zastosowanie większej dawki materiałów wybuchowych niż zwykła eksplozja gazu. Dodał, że „mogło dojść do wybuchu konstrukcji domowej roboty”. Odgłos eksplozji było słychać w pokaźnej części węgierskiej stolicy, zniszczone zostały fragmenty parterów budynków znajdujących się w pobliżu, a samochody zostały wręcz „zdmuchnięte”. Według świadków wybuch uszkodził samochody i okna budynków oddalonych nawet o 20 metrów, a w pobliżu miejsca gdzie nastąpiła eksplozja, znaleziono dużą ilość gwoździ. Na nagraniu z monitoringu widać torbę pozostawioną w miejscu wybuchu niedługo przez eksplozją. Służby ratunkowe podały, że na miejscu zdarzenia nie doszło do pożaru.

Dziennik „Guardian” sugeruje, że może to mieć związek ze zbliżającym się na Węgrzech referendum ws. obowiązkowych kwot relokacji imigrantów ustalanych przez organy Unii Europejskiej. Argumentem za rozpisaniem tego referendum była troska o bezpieczeństwo obywateli i przeciwdziałanie zagrożeniu terrorystycznemu.

Ranni policjanci zostali przewiezieni do szpitala, ich stan jest stabilny. Poza funkcjonariuszami nikt nie ucierpiał.